Lipiec nie rozpieszcza nas w tym roku. Nieustanne deszcze nie sprzyjają rodzinnym wędrówkom.  My jednak się nie nudzimy. Wczorajszy dzień upłynął nam na zabawach pod tytułem: chemia z trzylatkiem. A efektami chętnie się z Wami podzielę.

1. Tańczące rodzynki

Potrzebne materiały: słoik, soda, ocet, rodzynki.

Do słoika wlewamy ocet. Dodajemy pół łyżeczki sody (uważajcie na proporcje, bo zawartość słoika może Wam się wylać). Wrzucamy rodzynki i zakręcamy słoik. W wyniku reakcji chemicznej otrzymujemy dwutlenek węgla, który w pęcherzykach przyczepia się do rodzynek i unosi je do góry. Kiedy rodzynka dotrze do powierzchni gaz ulatuje, a rodzynka opada. I tak w kółko…

Dla uatrakcyjnienia doświadczenia można zamiast rodzynek wrzucić małe, kolorowe kulki, do octu można dodać barwnika, a słoik podświetlić od spodu.

2. Samopompujący się balon

Potrzebne materiały: balonik, ocet, soda, lejek, butelka

Do butelki wlewamy ocet. Do balonika wsypujemy sodę. Ostrożnie zakładamy balonik na butelkę i w dogodnym momencie wysypujemy sodę z balonika. Obserwujemy jak napełnia się on dwutlenkiem węgla i rośnie. Dobrym zwieńczeniem doświadczenia jest „przelanie” dwutlenku węgla do szklanki i zgaszenie nim płomienia świeczki znajdującym się w drugim naczyniu. Dowodzi to, że właśnie dwutlenek węgla był w baloniku.

3. Płonąca piana

Potrzebne materiały: słoik, ziemniak, woda utleniona

Ziemniaka kroimy w kostkę, wkładamy do słoika i zalewamy wodą utlenioną. Zakręcamy słoik. Czekamy około 10 minut, aż wytworzy się piana (zawierająca czysty tlen powstały w wyniku rozkładu wody utlenionej przez enzym katalazę zawarty w ziemniakach). Otwieramy słoik i żarzącym się patyczkiem dotykamy piany. Obserwujemy rozbłysk i zapalenie patyczka. Bardzo efektowne doświadczenie.

4. Rakieta

Potrzebne materiały: dwie zapałki, folia aluminiowa

! Proszę zachować szczególną ostrożność !

Wycinamy pasek folii aluminiowej o długości 8-10 cm i szerokości 2-3 cm. Na pasku układamy dwie zapałki główkami do siebie. Nasz zestaw montujemy na „wyrzutni” i folię podgrzewamy zapalniczką (najlepsza jest przedłużona zapalniczka kuchenna). Po osiągnięciu odpowiedniej temperatury wewnątrz folii dochodzi do zapłonu główek zapałek. W wyniku wzrostu ciśnienia jedna z zapałek zostaje wystrzelona.

Doświadczenie najlepiej wykonać na świeżym powietrzu. W domu można wypalić sobie dziury w firankach 🙂

 

7 thoughts on “Chemia z trzylatkiem”

  1. Kiedyś w taki sposób zachęcałam dzieci do eksperymentów teraz same to robią. Po woli mnie meczą wypalone dziury w narzutach czy poduszkach. odbarwione ubrania i cały pakiet konsekwencji, ale siedzę cicho i chwale za pomysłowośc i chęć.

  2. Pompowanie balonu sodą robiłam już z moim 2-latkiem. Był mega zadowolony! Resztę pomysłów na pewno wypróbujemy! 🙂 Dzięki 🙂

  3. Mistrzostwo, uwielbiam takie doświadczenia, dzieciaki uwielbiają takie zabawy. Będziemy się bawić.

  4. Super pomysły, moja trzylatka byłaby zachwycona a i pewnie starsza z chęcią by nam asystowała. Znakonity pomysł przy takiej pogodzie jak dzis, kiedy nie można wyjsc z domu bo pada. Dzieki! Na pewno wypróbuje bo wszystkie składniki mam w domu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *